„Zaburzenia odżywiania nie mają płci” – rozmowa z dr hab. Karoliną Zarychtą-Zajączkowską
„Zaburzenia odżywiania nie mają płci” – rozmowa z dr hab. Karoliną Zarychtą-Zajączkowską, prof. Uniwersytetu SWPS, kierowniczką projektu „Specyficzny dla mężczyzn model zaburzeń odżywiania oraz jego zastosowanie w psychoedukacji: badania podłużne i eksperymentalne”, o tym, dlaczego warto zajmować się zaburzeniami odżywiania u mężczyzn, jak wygląda ich specyfika i co możemy zrobić, by lepiej wspierać mężczyzn w dbaniu o zdrowie psychiczne i fizyczne.
JK: Temat zaburzeń odżywiania od lat kojarzony jest głównie z kobietami. Co sprawiło, że postanowiła Pani przyjrzeć się temu problemowi z perspektywy mężczyzn?
KZZ: To prawda – przez długi czas zaburzenia odżywiania były postrzegane niemal wyłącznie jako „kobiece” zaburzenia psychiczne. Wynika to częściowo z historii badań naukowych, które koncentrowały się na dziewczętach i kobietach, a częściowo z utrwalonych stereotypów społecznych. W efekcie mężczyźni doświadczający podobnych trudności pozostawali poza polem widzenia nauki, diagnostyki i terapii.
Tymczasem dane z ostatnich lat pokazują, że liczba mężczyzn zmagających się z problemami w obszarze jedzenia, obrazu ciała czy kontroli masy ciała stale rośnie. Szacuje się, że nawet co czwarty pacjent z zaburzeniami odżywiania to mężczyzna – a i tak wiele przypadków pozostaje niezdiagnozowanych. Postanowiłyśmy więc w naszym zespole przyjrzeć się temu zjawisku bliżej: zrozumieć, jak zaburzenia odżywiania przejawiają się u mężczyzn i jakie mechanizmy psychologiczne za nimi stoją.
Jakie różnice obserwuje się między kobietami a mężczyznami w tym obszarze?
Najprostsza odpowiedź brzmi: inne ideały, podobne emocje. U kobiet częściej obserwujemy dążenie do szczupłości, natomiast u mężczyzn – do umięśnienia, „wyrzeźbionej” sylwetki i niskiego poziomu tkanki tłuszczowej. Jednak emocjonalne podłoże tych dążeń jest często bardzo podobne: potrzeba akceptacji, kontroli, poczucia własnej wartości.
Mężczyźni rzadziej stosują restrykcyjne głodówki, ale częściej sięgają po ekstremalne diety, suplementy, środki anaboliczne czy nadmiernie trenują. Takie zachowania również mogą być bardzo niebezpieczne – zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Co ważne, wielu mężczyzn nie postrzega tych zachowań jako problematycznych, bo kultura fitness czy sportu często je wręcz nagradza.
Zatem można powiedzieć, że zaburzenia odżywiania przybierają u mężczyzn „męskie formy”?
Tak może być. Klasyczne zaburzenia, takie jak anoreksja czy bulimia, występują także u mężczyzn, ale coraz częściej spotykamy zjawiska takie jak dysmorfia mięśniowa – przekonanie, że ciało jest zbyt słabe lub za mało umięśnione, mimo że obiektywnie jest w normie. Towarzyszy temu kompulsyjne ćwiczenie, restrykcyjne jedzenie, a często także poczucie winy po odstępstwach od planu.
To bardzo charakterystyczny przykład, który pokazuje, że mężczyźni również cierpią z powodu presji ciała – tylko że ich ideał jest inny. Dlatego potrzebujemy modeli i narzędzi diagnostycznych uwzględniających tę specyfikę, bo inaczej wielu mężczyzn nigdy nie usłyszy właściwej diagnozy.

Wspomniała Pani o presji kulturowej. Jak duży wpływ na rozwój zaburzeń odżywiania mają społeczne oczekiwania wobec mężczyzn?
Ogromny. W kulturze popularnej coraz częściej pojawia się przekaz, że „prawdziwy mężczyzna” jest silny, umięśniony i zdyscyplinowany. Media społecznościowe pełne są wizerunków ciał, które w rzeczywistości są efektem filtrów, dopingu lub ekstremalnych praktyk żywieniowych. Dla wielu młodych mężczyzn to staje się punktem odniesienia i źródłem presji.
Równocześnie mężczyźni rzadziej rozmawiają o emocjach. Nadal funkcjonuje przekonanie, że „nie wypada” mówić o słabości czy problemach z ciałem. W efekcie frustracja, lęk czy wstyd zostają skierowane do wewnątrz – i często przejawiają się właśnie w zachowaniach związanych z jedzeniem, treningiem czy kontrolą wyglądu. To pokazuje, jak bardzo zdrowie psychiczne i kultura społeczna są ze sobą powiązane.
Jakie są główne cele projektu, którym Pani kieruje?
Naszym głównym celem jest sprawdzenie czy istnieje specyficzny dla mężczyzn model zaburzeń odżywiania – czyli zbiór unikalnych czynników psychologicznych i społecznych kształtujących te zaburzenia u mężczyzn. Chcemy lepiej zrozumieć, jakie mechanizmy leżą u ich podstaw – np. jak emocje, zachowania oraz to co myślą o sobie i swoim ciele mężczyźni wyjaśnia ich objawy.
Drugim celem jest stworzenie i przetestowanie materiałów psychoedukacyjnych dla mężczyzn oraz specjalistów – terapeutów, psychologów, pedagogów – którzy na co dzień pracują również z mężczyznami. Chcemy, by mogli oni rozpoznawać wczesne sygnały problemu i skuteczniej reagować.
Jak wygląda metodologia badań?
Projekt łączy dwa podejścia – badania podłużne i eksperymentalne. W pierwszym etapie obserwujemy uczestników w dłuższym okresie, aby zrozumieć, jak zmieniają się ich przekonania, emocje i zachowania związane z ciałem. W drugim – prowadzimy krótkie interwencje psychoedukacyjnej dotyczące zaburzeń odżywiania u mężczyzn.
Chcemy sprawdzić, czy takie działania – nawet krótkotrwałe – mogą przynieść realne korzyści i zmniejszyć ryzyko rozwinięcia się zaburzeń odżywiania poprzez zwiększenie intencji szukania specjalistycznej pomocy. Wierzymy, że profilaktyka i edukacja to klucz do poprawy zdrowia psychicznego.
Jakie rezultaty projektu mogą mieć praktyczne znaczenie?
Przede wszystkim – nowa wiedza i materiały edukacyjne. Chcemy, by efektem badań był model, który pomoże specjalistom trafniej rozpoznawać problemy i lepiej dostosowywać pomoc. Planujemy również upublicznienie materiałów psychoedukacyjnych tak, aby mógł z nich skorzystać każdy zainteresowany.
Równie ważne jest zwiększanie świadomości społecznej. Chcemy, by nasz projekt przyczynił się do zmiany narracji: żeby o zaburzeniach odżywiania mówiło się nie tylko w kontekście kobiet, ale także mężczyzn, którzy często cierpią w milczeniu.
Dlaczego – Pani zdaniem – tak ważne jest, by mówić o tym głośno?
Bo milczenie jest jednym z największych wrogów zdrowia psychicznego. Mężczyzna, który czuje, że „nie wypada” mu prosić o pomoc, pozostaje sam ze swoim problemem. Tymczasem każda osoba, niezależnie od płci, ma prawo do wsparcia i zrozumienia.
Zaburzenia odżywiania to nie jest kwestia próżności czy braku silnej woli – to poważne zaburzenia psychiczne, które mogą prowadzić do dramatycznych konsekwencji zdrowotnych. Im szybciej zaczniemy o nich mówić, tym więcej osób będzie mogło uzyskać pomoc na czas.
Czego Pani najbardziej by sobie życzyła po zakończeniu tego projektu?
Chciałabym, aby efektem naszej pracy było nie tylko pogłębienie wiedzy naukowej, ale także zmiana świadomości społecznej. Marzy mi się, by mężczyźni mogli mówić o swoim ciele, emocjach i trudnościach bez wstydu – tak samo naturalnie, jak rozmawia się dziś o innych aspektach zdrowia.
Jeśli dzięki naszym badaniom choć kilka osób szybciej rozpozna problem, sięgnie po wsparcie lub przestanie się wstydzić – to będzie dla mnie ogromny sukces.